NIEDOCENIONA, POLSKA SENSACJA

Kadr z serialu ,,S.O.S."Podobno człowiek codziennie doświadcza czegoś nowego. Tak, jest w tym chyba trochę prawdy. Ja doświadczyłem – tydzień temu. Odkryłem polski serial sensacyjny, który potrafi wciągnąć lepiej niż niejedna, nowsza produkcja. Co więcej, śmiało postawiłbym go na półce obok –uwaga- ,,07 zgłoś się”. To odważne stwierdzenie, ale według mnie w pełni uzasadnione. Akcja trzymająca w napięciu, oryginalny scenariusz, niepowtarzalny klimat lat 70. i oczywiście dobra obsada aktorska. To jednak nie wszystko. Okazuje się, że wątek motoryzacyjny jest równie ciekawy jak fabuła mimo, że nie pojawia się zbyt często. Ale o tym za chwilę.

Produkcja o której dziś mowa to ,,S.O.S.” i pochodzi z 1974 roku. Akcja dzieje się na Pomorzu, a bohaterem jest lokalny dziennikarz (w tej roli Władysław Kowalski) prowadzący audycję o takim samym tytule jak serial. Porusza w niej wiele problemów dotyczących zwykłych ludzi, starając się jednocześnie pomóc tym osobom, a co się z tym wiąże – często rozwiązać niewyjaśnione zagadki. Pewnego dnia postanawia zająć się wyjaśnieniem przyczyn samobójstwa młodej kobiety. Nie spodziewa się, że tym samym rozpęta prawdziwą burzę i sprowadzi zagrożenie na siebie i swoich najbliższych. Sprawa jeszcze bardziej komplikuje się, kiedy na jaw wychodzi, że w całą sytuację zamieszana jest jego córka…

No. To mniej więcej wiecie już o czym jest serial. Przyznam, że kiedy po raz pierwszy przeczytałem jego krótką recenzję, nie spodziewałem się cudów. Uwierzcie jednak, że z każdą minutą siedzenia przed monitorem, utwierdzałem się w przekonaniu, że mam do czynienia z czymś naprawdę dobrym. Zauważyłem nawet jakieś dziwne podobieństwo serialowego porucznika Jasło (w tej roli Jan Englert), do Sławomira Borewicza. Naprawdę. Nie przesadzam, choć niektórym może wydać się to absurdalne. Prawda jednak jest taka, że obaj panowie są pewni siebie, dobrze się prezentują, są inteligentni i bez problemu udaje im się rozwiązać nawet najbardziej skomplikowaną sprawę. Jednym słowem wyróżniają się na tle innych funkcjonariuszy ówczesnej Milicji Obywatelskiej. OK, to tyle jeśli chodzi o recenzję i moje odczucia co do fabuły. Czas na samochody.

Zacznijmy od auta głównego bohatera – redaktora Kostronia. To klasyczny kant, czyli Fiat 125p, w wersji z początku produkcji, uznawany dziś za rasowego youngtimera. Klimatu dodaje fakt, że mamy do czynienia z co najmniej kilkuletnim (wtedy oczywiście) egzemplarzem. Samochód posiada ciekawą oldschoolową naklejkę ,,FIAT” na przedniej szybie, urokliwe nakładki na okrągłe halogeny (szachownice) i charakterystyczny przedni prawy błotnik na którym widać ślady niezbyt fachowo nałożonych zaprawek (klimat jak w Porsche z ,,Californication”).

Drugim pojazdem, który częściej stoi zaparkowany niż jeździ jest Ford Capri byłej żony głównego bohatera. Czerwony, lśniący lakier i czarna maska – czyli klasyczny model tego Forda w pełnej okazałości.

Kolejna fura, to czarna Wołga. W tym serialu nie służyła do porywania dzieci. Do czynienia mamy z wersją taxi. Tak czy inaczej, prezentuje się zjawiskowo. Szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, że tych aut w naszym kraju jest obecnie coraz mniej. A szkoda, bo to naprawdę przyjemny klasyk.

Kadr z serialu ,,S.O.S." Kadr z serialu ,,S.O.S." 

Ostatni samochód, o którym warto wspomnieć to Chevrolet Camaro. Macie pojęcie? Camaro na początku lat 70. w naszym pięknym kraju? Ogień! Bez dwóch zdań. Tym bardziej szkoda, że scenarzyści pomylili go z innym autem, ponieważ w kolejnej scenie, główny bohater mający na myśli ten pojazd, nazywa go Fordem…

Kadr z serialu ,,S.O.S." Kadr z serialu ,,S.O.S."

Na wstępie wspomniałem o tym, że wątek motoryzacyjny nie pojawia się zbyt często. To prawda. Ale mimo, to twórcy znaleźli trochę taśmy aby utrwalić dwa widowiskowe pościgi. Pierwszy to scena, kiedy Fiat 125p głównego bohatera śledzony jest przez Warszawę 223. Najciekawszym jej momentem jest kilka sekund, kiedy oba samochody z gracją ,,wpadają” do małego miasteczka. Nawiasem mówiąc – czy tylko w polskich produkcjach opony piszczą nawet na piachu? Małe niedociągnięcie, ale wybaczam. W końcu scenarzyści chcieli jak najlepiej.

 Kadr z serialu ,,S.O.S." Kadr z serialu ,,S.O.S." 

W pościgu numer 2 udział biorą: VW Garbus i milicyjny Fiacior. Scena kończy się ciekawą kraksą tego pierwszego auta. Szkoda tylko, że na montażu niepotrzebnie ją przyspieszono. Wygląda to nieco dziwnie, choć na szczęście nie zabiera klimatu.

Oprócz wyżej wspomnianych modeli, na ekranie możemy zobaczyć kilka innych ciekawych samochodów, jak np. Wołgę (GAZ-21) z lat 60. w wersji milicyjnej, czy kosmicznego jak na tamte lata Merca SL (R107).

  Kadr z serialu ,,S.O.S." Kadr z serialu ,,S.O.S."

Podsumowując: serial bardzo przyjemnie mnie zaskoczył i pewnie obejrzę go za jakiś czas po raz kolejny. Jednocześnie zastanawiam się dlaczego jest tak mało znany i niedoceniony? Na szczęście wszystkie odcinki, które zrealizowano możecie obejrzeć w internecie. Gorąco polecam wszystkim którzy lubią stare, dobre kino sensacyjne i widok ,,dawnej” Polski. Na dodatek wystąpili tam tacy aktorzy jak Piotr Fronczewski, Jan Himilsbach, Roman Wilhelmi, czy Krzysztof Kolberger. Te nazwiska mówią same za siebie, a lepszych rekomendacji nie potrzeba. Raz jeszcze zachęcam do obejrzenia!

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, to zapraszam również do polubienia fan page MotoStars na FB:

https://www.facebook.com/motostarspl

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Anti-Spam Quiz: