WYCHODZIMY AWARYJNIE!

Kadr z filmu ,,Wyjście awaryjne"Kocham stare, dobre i co najważniejsze POLSKIE komedie. Człowiek siada przed telewizorem, otwiera browara, wcina paluszki i cieszy się jak dziecko, wspominając czasy, które już nigdy nie wrócą. To jedno. Druga sprawa –i tak jest w moim przypadku- to samochody pojawiające się w tych produkcjach. Poczciwe Syreny, Warszawy, czy Fiaty 126p, to oczywiście najczęściej widoczne tam pojazdy. Często jednak zdarza się, że gdzieś, w którejś minucie zobaczymy prawdziwą perełkę (jak np. Triumph w ,,Poszukiwany-poszukiwana”). Nastawiony właśnie na takie atrakcje, postanowiłem obejrzeć film o intrygującym tytule ,,Wyjście awaryjne”. Co z tego wyszło? Przeczytajcie.

Zacznijmy od tego, że nie jestem jakimś specjalnie zagorzałym fanem Pani Bożeny Dykiel. Nie mam pojęcia dlaczego. W końcu jest jedną z najbardziej znanych polskich aktorek, itd., itd. Nieistotne. Ważne jest to, że oglądając ją w tym filmie, naprawdę poczułem do niej sympatię. Prawdopodobnie żadna inna aktorka nie zagrała by tej roli tak dobrze jak ona. Na dodatek nigdy nie przypuszczałem, że kobieta siedząca za kierownicą poczciwej Syrenki, może wyglądać tak atrakcyjnie. Tak więc jest klimat. Sławna aktorka, żółta Syrena i poczucie humoru typowe dla polskich komedii tamtych lat. Jednak jak już wspomniałem czekałem na coś ekstra. W sensie samochodów oczywiście. Liczyłem się z tym, że skoro akcja filmu toczy się na jednej z polskich wsi (czy małych miasteczek, nie ważne) to nie mogę oczekiwać, że w pewnym momencie zobaczę w tle Ferrari 250 GTO, ale chociaż COŚ, COKOLWIEK innego, niż tylko wytwory naszej rodzimej motoryzacji. I co? Ufo. Większość fur to Syreny, Fiaty 126p, 125p i tym podobne. Nawet w scenach, które kręcono we Wrocławiu (nawiasem mówiąc kocham to miasto), jedyne co możemy zobaczyć na ulicach, to Mietek W115, Kadett kwadraciak i Fiat 132, którego dwulitrowe silniki możemy obecnie częściej spotkać w Polonezach, niż pod maską oryginału. Żeby nie było, że jest zgryźliwy – Łada na taryfie i milicyjny UAZ, naprawdę mi się spodobały. Aaaaa… i scenka ślubu, kiedy na plac wjeżdżają dwa Polonezy – ogień! Podsumowując: film ma dobry klimat, bawi, a polska motoryzacja wcale nie wygląda tam tak źle. A to, że nie zobaczyłem ciekawych, zagranicznych samochodów? Tak naprawdę, nie żałuję i może i nawet dobrze się stało. W końcu to co polskie jest najlepsze!

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, to zapraszam również do polubienia fan page MotoStars na FB:

https://www.facebook.com/motostarspl

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Anti-Spam Quiz: